Farmaceuta idealny!

FarmaceutaWidząc tak wzniosłe hasło większość z Was zapewne uśmiecha się pod nosem wątpiąc w istnienie takiego bytu. I całkiem słusznie. Nikt przecież go nie zdefiniował, nie podał wzoru, ani przepisu. Jedno jest jednak pewne – musimy być profesjonalistami. Sami kreujemy wizerunek naszego zawodu i jednocześnie ponosimy całkowitą odpowiedzialność za to, jak postrzega nas pacjent. A nawet, Pacjent przez duże P, nie mylić z klientem. Budowanie wzajemnego zaufania i poprawnej relacji jest właśnie w naszych rękach. Od nas zależy to, jaką pozycję zajmujemy w systemie opieki zdrowotnej, świecie biznesu czy wreszcie codziennym życiu każdego z ponad 38 milionów Polaków.

ARTYSTA CZY RZEMIEŚLNIK?

Do tego księgowy, prawnik, psycholog¸ finansista, inżynier, a przede wszystkim naukowiec. Całe szczęście, że nosimy fartuch – przynajmniej nie musimy się znać na modzie! Aby przetrwać musimy posiadać wiedzę z wielu dziedzin. Życie jest nieprzewidywalne i przewrotne, stawia tysiące wyzwań, z którymi, jako farmaceuci, mierzymy się każdego dnia.

Na piedestale postawić jednak trzeba wiedzę merytoryczną. Fakt, że douczać się powinniśmy i to całe życie, nie jest niczym odkrywczym. Głęboko wierzymy, że każdy z naszych Czytelników jest żądny wiedzy, bo to głównie na niej jesteśmy w stanie w sposób ciągły budować swój autorytet. To, czy będziemy potrafili w fachowy i zrozumiały sposób udzielić porady, w dużym stopniu zdecyduje o tym, czy Pacjent wróci właśnie do nas, czy też wybierze aptekę po przeciwnej stronie ulicy. Smutne, ale bardzo prawdziwe.

ŁATKA PRZYPIĘTA DO FARTUCHA

Fakt numer jeden. Bez Pacjentów nasz zawód nie miałby sensu i racji bytu. W natłoku pracy często zapominamy co jest naszym priorytetem, a konsekwencje ponosimy jako cała grupa zawodowa. Nie da się ukryć, że ostatnimi czasy sporo straciliśmy w oczach społeczeństwa. Choć wciąż zaufanie społeczne jest na wysokim poziomie. Pytanie brzmi jak długo jeszcze to potrwa. Z każdej strony zasypywani jesteśmy garściami porad, opinii czy wzorców godnych naśladowania. Jaki jest złoty środek? Jak odbudować to, co w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat legło w gruzach? Na te pytania, odpowiedzi padały wielokrotnie. Ale czy każdy z nas wdraża te rady w życie? Jaki jest nasz własny wkład w poprawę wizerunku farmaceuty? To już indywidualna kwestia. Każdy jednak powinien sobie odpowiedzieć na te trudne pytania.

FARMACEUTYCZNY SAVOIR VIVRE

W tym miejscu warto poruszyć temat dość oklepany, bo przecież każdy doskonale wie, co powinno cechować kogoś, kto stoi za pierwszym stołem. Przede wszystkim wysoka kultura osobista, empatia i zwykła, ludzka życzliwość, o którą w dzisiejszych czasach jest całkiem ciężko. Nie da się nie zauważyć, że do czynienia mamy głównie z ludźmi chorymi. W naszej gestii leży zadbanie o ciepłą atmosferę i otoczenie chorego odpowiednią opieką.

Schody pojawiają się, kiedy do lady podchodzi pacjent trudny. Nazwijmy go problematycznym. Nawet jeśli mamy ochotę rzucić w niego receptą, którą przyniósł, musimy przecież trzymać nerwy na wodzy i skrupulatnie oraz cierpliwie wypełniać swoje obowiązki.

Każdego dnia spotykamy ludzi różnego pokroju. Wymaga to dość dużej elastyczności – musimy nawiązywać indywidualny kontakt z pacjentami z każdego środowiska, zarówno elit jak i nizin społecznych. Wyczucie i dostosowanie poziomu rozmowy do rozmówcy jest w tym wypadku kluczową kwestią. Ważne, aby używać prostych i jasnych sformułowań, które pacjent na pewno zrozumie. Nikt nie zapamięta przecież skomplikowanych nazw, co więcej – osiągnięty efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Upewnijmy się również, że przekazane treści zostały prawidłowo przyswojone. Czasami warto zadać pytanie rozmówcy, czy aby na pewno rozumie, co to znaczy podanie wziewne dwa razy dziennie. Wynik takiego wywiadu czasami może zaskoczyć.

HAUTE COUTURE W FARTUCHU

Pytając moich kolegów po fachu (a dokładniej mówiąc koleżanki, gdyż tych na farmacji przewaga), jaki powinien być idealny farmaceuta, niemal każda odpowiedziała: przystojny, wysoki, brunet. Początkowo nie traktowałam tego poważnie, ale chyba coś w tym jest. Pracujemy z ludźmi, a oni bezwzględnie nas oceniają, łącznie z naszym wyglądem. Wygląd zewnętrzny jest nieodłącznym elementem wizerunku, może nie najwyżej w hierarchii, ale w dużej mierze świadczy o tym, co sobą reprezentujemy. Biały fartuch od zawsze wzbudza zaufanie, szacunek i uznanie, zatem nie bez przyczyny ktoś kiedyś powiedział, że jak Cię widzą, tak Cię piszą.

Zbliżając się do ideału nie zapominajmy jednak, jak ważna jest satysfakcja i przyjemność czerpana z tego, co robimy. Podobno uśmiech jest zaraźliwy, oby nigdy nikt nie wynalazł na niego szczepionki do kupienia w każdej aptece. Na tą chwilę, warunki do doskonalenia swojej postawy i wizerunku farmaceuty, są nieograniczone. Ważny jest w zasadzie tylko jeden element, którego wiele osób szuka, w szczególności studenci przed sesją. Ta rzecz to „chęć”. I właśnie tej chęci, w ilości nieograniczonej Wam życzymy, w drodze do stania się idealnymi farmaceutami.

Serdecznie pozdrawiamy,

Grupa deMedici.pl Autorzy tekstu: Weronika Walczewska, korekta Krzysztof Słomiak.

Jest to pierwszy artykuł na naszej stronie – Weroniki Walczewskiej z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, którą serdecznie witamy w naszych szeregach. Na pewno jeszcze będziecie mieli okazję zobaczyć jej teksty na łamach deMedici.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>