„Chcemy leczyć w Polsce” – krzyczą medycy

pzmPorozumienie Zawodów Medycznych powstało w marcu 2016 roku, gdy 9 rozgniewanych związków zawodowych postanowiło połączyć swoje siły w walce o lepsze jutro, swoje i pacjenta. Aktualnie mówi się o 12 związkach, wśród nich: lekarzy, ratowników medycznych, radioterapeutów, fizjoterapeutów, elektroradiologów, diagnostów medycznych, dietetyków, logopedów, pielęgniarek, psychologów klinicznych oraz farmaceutów szpitalnych. Udział tych ostatnich był rzadko podkreślany. Pomimo wolnej soboty przedstawiciele zawodów medycznych nie odpoczywali w domach. 24 września o godzinie 12:00, z farmaceutyczną precyzją, rozpoczął się w Warszawie przemarsz Porozumienia Zawodów Medycznych.  Całe wydarzenie odbiło się szerokim echem w mediach. Środki przekazu masowego nie podały konkretnych danych na temat ilości uczestników, ale swoje wsparcie zapowiedziało około 50 tysięcy ludzi.

Był to do tej pory najsilniejszy przejaw desperacji „medyków„, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnim dziesięcioleciu. Czy relacja oczami farmaceutki i farmaceuty, będą odmienne? Na co w szczególności zwrócili uwagę? Czy ich postrzeganie problemu zawierać będzie wyraźne różnice? Czy może jednak solidarność zawodowa i wykształcenie uwydatnią podobne spostrzeżenia. O co tak naprawdę walczą Przedstawiciele Zawodów Medycznych? Dlaczego zdecydowali się dołączyć do tego wydarzenia?

Farmaceutka – mgr farm. Olga Barszczewska – Łódź:

„Czarę goryczy przelał projekt ustawy Konstantego Radziwiłła, w którym poza bardzo ogólnymi planami reform, pojawił się pomysł podniesienia nakładów finansowych na publiczną służbę zdrowia z 4,38% do 6% (rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia jest 6,8%) do roku 2025. A także zdecydowanie za niskie podwyżki pensji medyków i to rozłożone w czasie 5-ciu lat. Co warto podkreślić, Konstanty Radziwiłł do niedawna sam walczył o poprawę płac swoich kolegów „po fachu”. Inne postulaty to powstrzymanie wszechobecnej biurokracji, która kradnie czas i to nie tyle personelowi medycznemu, ale przede wszystkim pacjentom. To oni cierpią na tym najbardziej, wychodząc od lekarza niedoinformowani i z poczuciem zaniedbania z jego strony. A jak medycy mają skupić się na pacjencie, kiedy są po 24 godzinach dyżuru? To jest właśnie ostatnia prośba kadry medycznej – unormowanie czasu i warunków jej pracy, aby zapobiec, jakże nagłośnionym przy tym proteście, zgonami lekarzy na dyżurach.

Poza poczuciem obowiązku, ten protest dotknął mnie na 3 płaszczyznach.  Po pierwsze, jako młodego absolwenta, który dopiero wchodzi na rynek pracy. Dzięki temu przemarszowi, po raz kolejny uświadomiłam sobie, że sytuacja młodego pracownika w Polsce jest trudna, że dobra płaca jest za granicą. Jednak w tym wszystkim urzekła mnie postawa uczestników tego wydarzenia. Hasła, które były wykrzykiwane przez tłum, takie jak: „Chcemy leczyć w Polsce!”, „Hej, pacjenci! Chodźcie z nami, uleczymy chory system!” czy też prześmiewcze „Zdrowie Polaka w cenie BigMac’a”, pokazują, że nadzieja w młodym pokoleniu jeszcze nie umarła. Studenci apelują, że oni chcą walczyć o swoje prawa, ale i o lepszą opiekę dla pacjenta. I tutaj wyłania się kolejna perspektywa z jaką spojrzałam na ten strajk – perspektywa pacjenta zatroskanego o własny los. Czuję się zaniepokojona, przerażona i modlę się by nigdy nie zachorować. Każdy z nas kto choć raz był w szpitalu czy przychodni wie jak to wygląda, kilometrowe kolejki, brud oraz przemęczony personel medyczny. Ten ostatni chociaż jeszcze jest, a co jeśli nie zatrzymamy tej niepokojącej emigracji kadry medycznej? Kto będzie nas leczył? To skłania mnie do refleksji, że powinniśmy wesprzeć ten protest, chociażby jako pacjenci.

Z racji wyuczonego zawodu, oczywiście spojrzałam na to wydarzenie oczami młodego farmaceuty – przedstawiciela zawodu medycznego. Należy zaznaczyć, że jako grupa zawodowa, do strajku dołączyliśmy późno, a dodatkowo, byliśmy nieliczną grupą. Może to przyczyniło się do tego, że i przez samych organizatorów byliśmy poniekąd niezauważeni, rzadko wspominani. Zasmuciło mnie to. Kolejny raz nie pokazaliśmy się jako zjednoczona grupa zawodowa, jak zwykle zabrakło naszego głosu i solidarności. Choć protest był skierowany głównie do farmaceutów szpitalnych, uważam, że powinniśmy byli tam być i pomóc naszym kolegom. Liczę na to, iż kiedyś otrząśniemy się jako grupa zawodowa i zaczniemy walczyć o siebie i swoje prawa. Lekarze walczą o podwyżkę na stażu, a my nie robimy nic, za staż nie dostając wynagrodzenia.

Czy dołączyłabym do tego przemarszu jeszcze raz? Na pewno! Pomimo tego, że całe to wydarzenie zmusiło mnie do wielu przykrych refleksji to moje serce urosło widząc tych młodych ludzi. Moich kolegów walczących o wspólne dobro, dalej wierzących, że sytuacja w polskiej służbie zdrowia może się jeszcze zmienić i że to właśnie my możemy na nią wpłynąć. Pozostaje nam wierzyć, że teraz to politycy wykażą się zrozumieniem i dobrą wolą oraz wesprą nas w tej ciężkiej walce o godne warunki pracy personelu medycznego, ale przede wszystkim odpowiednią opiekę dla  bezbronnego polskiego pacjenta… bo my „Chcemy leczyć w Polsce”.”

Farmaceuta – mgr farm. Sebastian Płatkowski – Białystok:

„Krajobraz placu zamkowego w Warszawie, gdzie z reguły spotkać można tłumy turystów oraz warszawiaków spędzających wolny czas, zmienił się w białą, szpitalną przestrzeń pracowników służby zdrowia. Codzienny spokój tego miejsca zaburzyli organizatorzy i uczestnicy manifestacji w imieniu swoim oraz pod patronatem Porozumienia Zawodów Medycznych.

Już jakiś czas temu, kiedy dowiedziałem się o planowanej manifestacji, bardzo chciałem wziąć w niej udział. Jestem farmaceutą i pomimo tego, że nie pracuję w tak zwanej budżetówce, solidarnie z moimi znajomymi – farmaceutami szpitalnymi oraz znajomymi pracującymi w służbie zdrowia, włączyłem się w walkę o podwyższenie nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB.

Tego dnia, pochód białych fartuchów oraz zaakcentowani na czerwono ratownicy medyczni, ruszyliśmy pewnym krokiem wykrzykując głośno kluczowe hasła „Wszyscy medycy są na ulicy”, „Zdrowie Polaka w cenie BigMac’a” czy „Chcemy leczyć w Polsce”. W oczach tych osób widziałem determinację, nadzieję oraz jedność! To pierwsze w historii takie wydarzenie, gdzie w jednym miejscu można było spotkać przedstawicieli diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów, lekarzy, pielęgniarki, położnych, stomatologów, elektroradiologów, ratowników medycznych, dietetyków klinicznych oraz farmaceutów! Jestem dumny, że mieliśmy możliwość włączyć się w działania tej manifestacji i poczuć się częścią służby zdrowia. Niestety za duży minus uważam, wciąż małą solidarność w środowisku farmaceutycznym. Myślę, że stanowiliśmy jedną z najmniej licznych grup obecnych na manifestacji.  Z drugiej strony taka ilość nie powinna być dla mnie zaskoczeniem, bowiem większość farmaceutów pracuje w aptekach, które nie są instytucjami państwowymi, dlatego nie wpasowują się w cele tego wydarzenia.

Spotkałem się z bardzo pozytywnym zaskoczeniem poziomu organizacji przemarszu oraz kreatywnością, jaką wykazali się uczestnicy manifestacji. Ratownicy medyczni nieśli na noszach czarny worek, symbolizujący zmarłego ratownika z napisem: „Żył z pasji do ratowania innych”. Wśród manifestującego tłumu można było również spotkać ubrany szkielet postaci z tabliczką NFZ, symbolizujący umierający fundusz zdrowia. Pomysłów było wiele, natomiast przekaz był jeden – wyleczyć polski = „chory” system.

Uważam, że manifestacja spotkała się z dużą aprobatą w środowisku społecznym oraz medycznym. Szczerze mówiąc zaskoczyły mnie tłumy osób uczestniczących w manifestacji i nie byli to tylko przedstawiciele zawodów medycznych. Do wydarzenia włączyli się także pacjenci, bez których i dla których nasz zawód nie miałby sensu, i to właśnie o tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać.”

Podsumowując wypowiedzi naszych kolegów, udało się spojrzeć na to wydarzenie dwoma odmiennymi, ale jednocześnie spójnymi i komplementarnymi spojrzeniami. Mamy tutaj przykład dwóch opisów, które uzupełniają się w swojej istocie. Kobiece spojrzenie jest bogatsze w szczegóły i wielopłaszczyznowe, a męskie odznacza się zwięzłością i wskazuje na konkrety i szczegóły. Widoczna jest jednak wspólna potrzeba integracji w obrębie przedstawicieli zawodu farmaceuty, wyraźnie zaznaczona jako oczekiwanie i konieczny krok w stronę poprawy statusu zawodu. Troskę budzi nikłe zainteresowanie farmaceutów problemem oraz mała frekwencja przedstawiciel zawodu w manifestacji. Wyłoniła się też patriotyczna potrzeba pracy w Polsce. Nasz kraj w istocie nie jest gorszy czy też inny od innych krajów Europy. Praca w zawodach medycznych jest jednak w istocie gorzej wynagradzana. Stanowi to pokusę i zachętę dla młodych ludzi, aby opuszczali nasz kraj. Hasło „Ostatni gasi światło” w tym przypadku nabiera poważnego wydźwięku, bo jak tak dalej pójdzie to nie zostanie wielu chętnych, którzy będą pracować za minimalne wynagrodzenia.

Serdecznie pozdrawiamy,
Grupa deMedici.pl

Tekst przygotował i przeprowadził wywiady: mgr farm. Krzysztof Słomiak
Serdeczne podziękowania za współpracę dla Olgi Barszczewskiej i Sebastiana
Płatkowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>